Archive for the ‘From The Center’ Category

PACC Annual Polish Picnic

Monday, July 4th, 2016

The Polish American Cultural Center invites you to the annual Polish Picnic!!

 

Polish picnic 2016

$5 Admission

 

Delicious Polish Food 

 

Lots of Attractions 

 

Music by: Ptaki z Basia Band 

Chance  to win $1000 Cash – 1st Prize

$250- 2nd Prize , $100- 3rd Prize, and Door prizes to win too!

Raffle Tickets: $5 each or $25 for 6 tickets

For more information please call Eugene Bak at 440-236-5552 or

the Center at 216-883-2828

 

Polish Children’s Program

Thursday, April 21st, 2016

Children's Day at the CLE Lib

Benefit Concert for the PACC ft. The Cleveland Orchestra

Sunday, April 10th, 2016

The Polish American Cultural Center cordially invites you to an evening filled with music, featuring members of:

The Cleveland Orchestra

Friday, April 29, 2016     6:30 PM

 Polish American Cultural Center

6501 Lansing Ave. Cleveland, OH 44105
 
Program

Cocktails and Happy Hour 6:30PM

Performance 7:00 PM

Hors d’oeuvres and cocktails to follow

 

Donation $50/ Person

All proceeds to benefit the Polish American Cultural Center

For additional information please call

Polish American Cultural Center at 216 883 2828

Gene Bak 440 263 5552 genebak@aol.com

Please Respond by April 26, 2016 

Spring Reverse Raffle

Wednesday, April 6th, 2016

Please join us for our….           

 

REVERSE RAFFLE

And

DINNER DANCE

WITH PTAKI BAND

 

Saturday April 16, 2016

Cocktails 5:30 – 6:30 PM

Dinner 6:30 PM

 

Dinner and Main Board Ticket – $55 per person

Dinner and Dance only – $30 per person

 

GRAND PRIZE – $1000.00

Numerous other prizes to be awarded

Opportunity to play side boards!!!!!

 

For ticket information call        

Henia: 216 285 1958, Alina: 440 888 1567   

or the Center: 216 883 2828

 PACCJPIIReverse Raffle April 2016

Pictures – 25th Anniversary of Priesthood of Rev. Jerzy Kusy

Thursday, February 10th, 2011

Pictures from banquet of the occasion of 25th Anniversary of Priesthood of Rev. Jerzy Kusy and his classmates at Polish-American Cultural Center. (more…)

Marianne Kraszewski (1941 – 2011) in Polish

Tuesday, February 1st, 2011

Marianne Kraszewski (1941 – 2011)

Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie.

(Zbigniew Preisner)

Nie pamiętam dnia, kiedy pierwszy raz spotkałam Panią Marysię Kraszewską. Wiem napewno, że było to w Centrum, a właściwie w piwnicznej kuchni Centrum. Jednego jestem pewna, że od pierwszego spotkania ujęła mnie swoim naturalnym ciepłym uśmiechem i poczuciem humoru. Proste żarciki, niespodziewane i celne riposty błyskotliwy umysł i emanujące z niej dobro  sprawiało, że rozjaśniała swoją obecnością każde miejsce – nieważne, czy to była kuchnia w Centrum, pokój szpitalny czy przydomowy ogród.

Kilka lat temu, któregoś dnia w grudniu, zadzwoniła zapytać jak zamierzamy z moim mężem (jeszcze wtedy narzeczonym) spędzić święta. Właściwie nie czekała na odpowiedź, tylko zaprosiła nas na obiad, bo nie mogła nawet pomyśleć aby ktoś mógł pozostac w domu sam w taki dzień. I tak została Pani Marysia naszą amerykańską mamą.

Była kobietą niezwykłą. Dawała z siebie wszystko i zawsze dawała siebie innym. Swoją rodzinę: męża i dzieci zawsze stawiała na pierwszym miejscu. Zawsze! Oddała siebie innym bez reszty pracując jako terapeuta respiracyjny by pomagać ludziom przede wszystkim, a także zeby zarobic na życie. Zawsze interesowała się potrzebami i kłopotami swoich przyjaciół… i zawsze znajdowała sposób, żeby nam pomóc. Przepracowała społecznie niezliczone godziny w Centrum dla dobra Polonii.  Nieustanna patriotka nigdy nie zapominała o swoich polskich korzeniach. Zostawiała tu cząstkę siebie. Zmieniła to miejsce na zawsze.

Pani Marysia uwielbiała kwiaty, swój przydomowy ogród a przede wszystkim uwielbiała gotować. Ciągle eksperymentowała. Łączyłą tradycyjne przepisy z wiedzą o zdrowym żywieniu. Niejeden raz ofiarą jej doświadczeń kulinarnych i surowym recenzentem była najbliższa rodzina – mąż Norbert i dzieci: Monika, Jacek i Chris. Jeśli im smakowało – wiadomo, że w Centrum zasmakuje również. Jeśli zaś kategorycznie odradzili karmienie innych tym, co dla nich przygotowała, przepis zostawał natychmiast zapomniany. Nic nie dorówna pierogom, barszczowi na zakwasie buraczanym i tortom Pani Marysi.

Życie Pani Marysi nie było lekkie. Jako młoda dziewczyna, tuż po szkole średniej emigrowała do Ameryki. Nauka języka, szukanie pracy, wychowanie dzieci i prowadzenie domu w nowym kraju z dala od rodziny były nie lada zadaniem. A mimo to odnalazła się tutaj świetnie jako fachowiec w dziedzinie terapii respiracyjnej, wzorowa matka, kochająca żona i oddana przyjaciółka. Szła przez życie przebojem, z uśmiechem na twarzy i optymizmem w zanadrzu. Siły i eneregii zawsze dodawały jej sukcesy najbliższych, a zwłaszcza dzieci.

Kiedy choroba zaczęła niszczyć jej ciało, jej umysł do końca pozotał błyskotliwy i nad wyraz sprawny. Nie poddawała się chorobie i nawet wtedy, kiedy była całkowicie zależna od innych. Nie straciła także swego świetnego poczucia humoru. Pamiętam, jak w listopadzie pojechałam ją odwiedzić z moją mamą. Obie Marysie od razu się polubiły. Zapytała wtedy ile moja mama ma lat, a gdy dowiedziała się, że jest od niej o rok starsza, zaraz zawyrokowała: „więc musisz mnie słuchać!” Do końca też wierzyła, że aktywność fizyczna, ćwiczenia i masaże pomogą jej zwalczyć chorobę. Do końca walczyła. Bardziej duchowo i psychicznie niż fizycznie. Niestety, przedwcześnie przegrała tę ostatnią walkę.

Pani Marysia odeszła spokojnie do wieczności 16 stycznia 2011 w otoczeniu swoich najbliższych. Pozostawiła w naszych sercach przede wszystkim wiele wspaniałych wspomnień, ale także pustkę, której nikt już nie wypełni.  Była dla nas darem. Wielu może wydawać się, że dobroć jest czymś bardzo prostym, bo wystarczy być zawsze do dyspozycji drugich. Marysia Kraszewska, kochająca żona i matka, oddana wolontariuszka, piękna kobieta emanująca ogromną energią, a dla wielu z nas bliska sercu Przyjaciółka, była po prostu DOBROCIĄ. Miała dla nas zawsze czas. Będzie nam Jej brakować. Zawsze.

Treasure of “Forum” lies hidden…

Sunday, January 10th, 2010

A member of our editorial staff, kind-hearted, reserved, taciturn, patient, reflective, understanding, tolerant, warm, kind… humble, wise, mature, sensitive, helpful and…    I could use many other adjectives describing an exceptional and good person because it so happens that they all fit his personality.

(more…)

Cleveland Plain Dealer – Featured Story with Dorota Sobieska

Tuesday, July 14th, 2009

Listen to this: Dorota Sobieska, co-founder of Cleveland’s Opera Circle, traveled to Bulgaria in June to appear as soprano soloist with the Pazardzhik Symphony Orchestra under Grigor Palikarov. She sang four Donizetti arias, including “L’amour suo mi fe’ beata…Ah! ritorna qual ti spero” from “Roberto Devereux.” Here’s the remarkable live performance, complete with high G – that’s G above high C! – a Sobieska interpolation.


Read More: Cleveland.com – Music & Dance

The Cleveland Foundation welcomes Polish-American Cultural Center!

Wednesday, June 24th, 2009

Polish-American Cultural Center in Honor of John Paul II has reached yet another milestone; in May 2009 Polish-American Cultural Center (PACC) established an organizational endowment fund at the Cleveland Foundation.  The foundation want to thank the board of directors of PACC for the trust you have placed in the foundation.

So what does this mean to PACC and its supporters?  An endowment fund is a fund set aside to generate income as well as for long-term use for the not-for-profit organization.  Having a strong and stable endowment fund is a sign that an organization is fiscally responsible and prepared for whatever the future may hold.  It can also ensure that the mission of an organization can continue in perpetuity if needed.

(more…)

Gene Bak award celebration continued with the roar of a Tiger

Tuesday, May 1st, 2007

After Eugene Bak was presented with the Knights Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland on April 20th, his two sons celebrated with him by taking him on a spring golf tour.  The festivities started with a day at Firestone Country Club on Sunday and then moved on Monday to Oakmont Country Club in Pittsburgh, the site of the 2007 U.S. Open Championship.  The event at Oakmont was sponsored by American Express and was set up to provide avid golfers with an opportunity to preview the 18 holes that contain more than 300 bunkers before the professionals arrive for the U.S. Open in June. After an enjoyable round, the group of 80 golfers settled in for a lunch.  During the lunch, a presentation was made by American Express and a number of celebrities were introduced.  First was Robin Roberts from Good Morning America and then Mike Tirico from ESPN and Monday Night Football.  Finally the President of American Express announced we were to experience a very special treat, and in walked Tiger Woods.  The very special treat was that Tiger was about to play a practice round at Oakmont and the 80 golfers attending the event were to walk the course with him.

We all embarked onto the first hole where Tiger displayed a completely different side of him.  Normally, all business, he portrayed a light hearted side, cracking jokes and interacting with the small gallery.  He started off with a 350 yard drive with a follow up comment “That will work”  Each hole was a mini-clinic, as Tiger explained his strategy from tee to green and how he intended to hit the next shot. It was amazing to see Tiger hit within five feet of his intended target on almost every hole.

When we reached Oakmont’s famous row of church-pew bunkers between the third and fourth fairways, someone asked if he would demonstrate how to hit a shot out of them. He refused. “Why bring negativity into your thoughts,” he said, adding he only practiced from places he intended to play.  Gene asked Tiger “How do you deal with the noise and distraction of the fans” to which Tiger responded “What noise.”
On the 484-yard final hole, into the wind, he hit his approach with a five-wood: “This is my senior club,” he said. “When you turn 30 you get a five-wood, when you turn 40 you get at seven-wood, when you turn 50 you get a nine-wood.”  Gene has taken this advice and is in search of an eleven-wood.

The evening culminated with an awards dinner, where Gene Bak received yet another award, second place in the net score competition.  Gene accepted his glass cup trophy and of course made sure his sons felt the humility of having the old guy beat them.

Although the Tiger appearance was icing on the celebratory cake, the opportunity to unite the Bak boys, who only get together about once per year, was the true gift to Gene.

Mark Bak