Porada

Głównym celem emigracji jest poszukiwanie bezpiecznego domu, w którym można żyć zgodnie z własnymi potrzebami i możliwościami. Takie założenie może prowadzić do przekonania, że społeczeństwo emigrantów składa się ze szczęśliwych ludzi, którzy są zajęci samorealizowaniem się i budowaniem świetlanej przyszłości dla swoich najbliższych. I faktycznie, jeżeli poznacie Polonię w Cleveland w stanie Ohio w USA na jednym z polonijnych pikników, zobaczycie szczęśliwych ludzi bawiących się przy polskiej muzyce i dzielących się polskim jedzeniem. Na spotkaniu będą wszystkie generacje Polonii: babcia, która przyjechała z Rzeszowa, ojciec, który urodził się w Szkocji i syn, który urodził się w Cleveland.
W Slavic Village, w centralnej dzielnicy polskiej w Cleveland, przy kościele Św. Stanisława powstała społeczna organizacja pomocy dla Polonii. Szukamy pracy dla Polaków, udzielamy informacji, organizujemy wieczorki dla samotnych osób, pomagamy w potrzebie. Zgodnie z nazwą „Porada”, staramy poradzić sobie z każdym problemem, z którym ludzie do nas przychodzą.  Moją zawodową specjalizacją jest praca z osobami uzależnionymi od alkoholu. Spodziewałem się, że właśnie ta specjalizacja przyda się w mojej pracy społecznej w Poradzie.  Okazało się, że na spotkanie dotyczące uzależnień nikt nie przyszedł. I właśnie wtedy usłyszałem: „szkoda, że nie chcą pomocy, bo wielu kobietom napewno by się ta pomoc przydała!”
I tak powstał pomysł grupy dla kobiet, których mężowie uważają, że pomocy nie potrzebują. W warunkach prawie konspiracyjnych, w piwnicy, z wystawioną wartą i pod zmienionymi imionami na spotkanie przyszły trzy pierwsze kobiety.  Z mężczyzn byłem ja i ksiądz franciszkanin.  Kobiety zaczęły mówić. Były łzy, strach przed otwarciem się, bo co zatrzyma słowa, gdy już będzie można mówić?! Była niepewność i strach, czy to co mówią nie świadczy, ze są głupie i że po prostu są złymi żonami i matkami? „- i wtedy kazał mi wysiąść z samochodu. Nie wiedziałam gdzie jestem, przecież ja nie znam tej okolicy, nie znam języka, nie mam paszportu, nawet nie mogłam zadzwonić na policję. A w samochodzie został mój syn, który widział jak jego ojciec wyrzucił mnie z samochodu . ..”
Uważa się, że 21% społeczności w USA doznało przemocy w rodzinie w okresie swojego życia. Liczba ta jest dwukrotnie większa w społecznościach mniejszości narodowych.  Kobiety z mniejszości narodowych często mają znikomą znajomość języka angielskiego, mają skomplikowany status prawny imigranta (wiza, paszport, obywatelstwo), trudną sytuację finansową i powiązania rodzinne (dzieci i rodzice, za których są odpowiedzialne). Te uwarunkowania wykorzystuje partner do sprawowania kontroli i okazywania władzy w życiu kobiety imigranta.  Sytuacja prawna tych kobiet jest zazwyczaj na tyle zawiła, że do ich rozwikłania potrzebny jest adwokat niedostępny jednak z powodów finansowych.
Kilka razy nie mogłem przyjść na grupę. Kobiety spotykały się w dalszym ciągu. Spotkały się na zakupach, na wędrówkach po mieście, po którym wcześniej nie miały prawa się same poruszać. Uczyły się jedna od drugiej jak zapisać się na lekcje języka, jak spędzać wolny czas, jak załatwić stałą wizę pobytu (słynną zieloną kartę), jak mówić mężowi „nie” i uciekać po pomoc, gdy mąż chce bić. Zapraszają mnie dzisiaj na przyjęcia i spotkania, na których chociaż są same to są szczęśliwe.  Czasami proszą mnie abym przyszedł do sądu. Znowu są przestraszone, słabo znają angielski ale już wiedzą, że to tylko trudności. Wiedzą, że to co robią jest słuszne i że prawo jest po ich stronie.
Badania wykazują, że partnerzy w bardzo podobny sposób opisują swoją sytuację. Mężczyźni przeważnie chcą się odegrać. Pokazać, że to oni mieli rację, że dalej mają władzę, że kobiety powinny zapłacić za swoją niewdzięczność i zrozumieć jak wielką krzywdę im mężczyznom zrobiły. Kobiety mówią, że musiały odejść, że to była ostateczność, ale nie miały wyjścia, że on ich nie rozumiał i że się jego bały. Kobiety dbają o dom i o dzieci. Właśnie troską o dom i dzieci tłumaczyły konieczność wyrzucenia męża z domu. Musiały „posprzątać”.
Większość programów terapeutycznych dla sprawców przemocy w rodzinie zajmuje się edukacją czym jest przemoc, pracą nad wzrostem odpowiedzialności za zachowanie i rozwojem wrażliwości na odczucia partnera. Od dawna panuje przekonanie, że przemoc w rodzinie uwarunkowana jest akceptowaną rolą przypisaną kobietom i mężczyznom w społeczeństwie. Tam gdzie panuje przekonanie, ze rolą mężczyzn jest rządzić a kobiet słuchać i być posluszną, tam trudniej pomóc rodzinie, w której dochodzi do przemocy. W dyskusjach nad kulturowymi różnicami w występowaniu przemocy wśród mężczyzn przytacza się dane, że na przykład w Rosji jest 20 razy więcej przypadków morderstw niż w Norwegii. Różnice w występowaniu przemocy tłumaczy się społeczną akceptacją pewnych zachowań i regulacji prawnych występujących w poszczególnych krajach.
Jednym z głównych problemów Porady jest brak zaufania Polonii zarówno do systemu karnego jak i do slużby zdrowia w USA. „Oni (Amerykanie) nas (Polaków) nie rozumieją!” Tak, jakby w Polsce mozna było pić i bić żony? Oczywiście tak nie jest. Problem w tym, że w normalnych warunkach obywatele kraju rozwijają się razem z jego systemem politycznym. Najpierw jest dyskusja w mediach potem pojawiają się nowe przepisy, znowu dyskusja itd.  A tutaj jest babcia z Rzeszowa, ojciec ze Szkocji i synek, który widzi jak ojciec i dziadek „rządzi” w domu. Synek zakłada biało-czerwony szalik i jedzie na paradę do Chicago. Jest dumnym Polakiem, jeździ „karem” i szuka żony Polki.
Jak obronić kobietę imigranta przed kontrolą jej męża, obywatela amrykańskiego? Jak przekonać Polaków żyjących w USA, że wszędzie na świecie kobieta ma takie sama prawa jak oni? A w niektorych krajach ma te prawa także zapisane w ustawodawstwie tych krajów. Tak właśnie jest w USA i tak jest w Polsce. Gdy mężczyzna ma ograniczone umiejętności radzenia sobie z problemami, a męska duma cierpi, wtedy powstaje agresja. Gdy kobieta widzi jak jej dziecko cierpi, wtedy wyrzuca prześladowcę z domu. W obu wypadkach każda z płci, każdy z partnerów wykonuje role przypisaną mu przez kulturę społeczności w której żyje. Musimy zmienić te role. Te stare przynoszą krzywdę…

Ryszard Romaniuk

Forum, 10/2009

Tags: