Posts Tagged ‘Cleveland’

Marianne Kraszewski (1941 – 2011) in Polish

Tuesday, February 1st, 2011

Marianne Kraszewski (1941 – 2011)

Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie.

(Zbigniew Preisner)

Nie pamiętam dnia, kiedy pierwszy raz spotkałam Panią Marysię Kraszewską. Wiem napewno, że było to w Centrum, a właściwie w piwnicznej kuchni Centrum. Jednego jestem pewna, że od pierwszego spotkania ujęła mnie swoim naturalnym ciepłym uśmiechem i poczuciem humoru. Proste żarciki, niespodziewane i celne riposty błyskotliwy umysł i emanujące z niej dobro  sprawiało, że rozjaśniała swoją obecnością każde miejsce – nieważne, czy to była kuchnia w Centrum, pokój szpitalny czy przydomowy ogród.

Kilka lat temu, któregoś dnia w grudniu, zadzwoniła zapytać jak zamierzamy z moim mężem (jeszcze wtedy narzeczonym) spędzić święta. Właściwie nie czekała na odpowiedź, tylko zaprosiła nas na obiad, bo nie mogła nawet pomyśleć aby ktoś mógł pozostac w domu sam w taki dzień. I tak została Pani Marysia naszą amerykańską mamą.

Była kobietą niezwykłą. Dawała z siebie wszystko i zawsze dawała siebie innym. Swoją rodzinę: męża i dzieci zawsze stawiała na pierwszym miejscu. Zawsze! Oddała siebie innym bez reszty pracując jako terapeuta respiracyjny by pomagać ludziom przede wszystkim, a także zeby zarobic na życie. Zawsze interesowała się potrzebami i kłopotami swoich przyjaciół… i zawsze znajdowała sposób, żeby nam pomóc. Przepracowała społecznie niezliczone godziny w Centrum dla dobra Polonii.  Nieustanna patriotka nigdy nie zapominała o swoich polskich korzeniach. Zostawiała tu cząstkę siebie. Zmieniła to miejsce na zawsze.

Pani Marysia uwielbiała kwiaty, swój przydomowy ogród a przede wszystkim uwielbiała gotować. Ciągle eksperymentowała. Łączyłą tradycyjne przepisy z wiedzą o zdrowym żywieniu. Niejeden raz ofiarą jej doświadczeń kulinarnych i surowym recenzentem była najbliższa rodzina – mąż Norbert i dzieci: Monika, Jacek i Chris. Jeśli im smakowało – wiadomo, że w Centrum zasmakuje również. Jeśli zaś kategorycznie odradzili karmienie innych tym, co dla nich przygotowała, przepis zostawał natychmiast zapomniany. Nic nie dorówna pierogom, barszczowi na zakwasie buraczanym i tortom Pani Marysi.

Życie Pani Marysi nie było lekkie. Jako młoda dziewczyna, tuż po szkole średniej emigrowała do Ameryki. Nauka języka, szukanie pracy, wychowanie dzieci i prowadzenie domu w nowym kraju z dala od rodziny były nie lada zadaniem. A mimo to odnalazła się tutaj świetnie jako fachowiec w dziedzinie terapii respiracyjnej, wzorowa matka, kochająca żona i oddana przyjaciółka. Szła przez życie przebojem, z uśmiechem na twarzy i optymizmem w zanadrzu. Siły i eneregii zawsze dodawały jej sukcesy najbliższych, a zwłaszcza dzieci.

Kiedy choroba zaczęła niszczyć jej ciało, jej umysł do końca pozotał błyskotliwy i nad wyraz sprawny. Nie poddawała się chorobie i nawet wtedy, kiedy była całkowicie zależna od innych. Nie straciła także swego świetnego poczucia humoru. Pamiętam, jak w listopadzie pojechałam ją odwiedzić z moją mamą. Obie Marysie od razu się polubiły. Zapytała wtedy ile moja mama ma lat, a gdy dowiedziała się, że jest od niej o rok starsza, zaraz zawyrokowała: „więc musisz mnie słuchać!” Do końca też wierzyła, że aktywność fizyczna, ćwiczenia i masaże pomogą jej zwalczyć chorobę. Do końca walczyła. Bardziej duchowo i psychicznie niż fizycznie. Niestety, przedwcześnie przegrała tę ostatnią walkę.

Pani Marysia odeszła spokojnie do wieczności 16 stycznia 2011 w otoczeniu swoich najbliższych. Pozostawiła w naszych sercach przede wszystkim wiele wspaniałych wspomnień, ale także pustkę, której nikt już nie wypełni.  Była dla nas darem. Wielu może wydawać się, że dobroć jest czymś bardzo prostym, bo wystarczy być zawsze do dyspozycji drugich. Marysia Kraszewska, kochająca żona i matka, oddana wolontariuszka, piękna kobieta emanująca ogromną energią, a dla wielu z nas bliska sercu Przyjaciółka, była po prostu DOBROCIĄ. Miała dla nas zawsze czas. Będzie nam Jej brakować. Zawsze.

Video: President of Poland visit to Cleveland

Monday, January 10th, 2011

President Bronislaw Komorowski’s remarks from the meeting with Polonia at Polish-American Cultural Center.

(more…)

I Had a Dream…

Monday, March 1st, 2010

Lately there has been a lot of news about the place, or rather places!, where this year’s May 3rd parade will be held. Polonia’s home in Slavic Village has for some time been getting painfully smaller and now will have to adjust to the closing of churches and schools…And then we have an unexpected development – two parades! Someone might say, „Enjoy it! That’s the way it is!” It’s not good, though, because too much of a good thing is just the same as not enough.

After much discussion it has been decided that one Polish parade will be held, in accordance with tradition, in Warszawa (that is, Slavic Village) and a second parade will be held in Parma. It’s a little absurd…unfortunately, our Polonia is not able to hide its divisions or, rather, its chronic dismemberment. The saying, „where there are two Poles, there are three parties” has not lost its significance but rather gathered strength. We might say today that where there is one Pole, there are two parades. (more…)

Papa Convention of the Polish American Priest Association – Cleveland 2007

Thursday, May 3rd, 2007

I am just recovering – in time to write this article – from the 18th  National Convention of the Polish American Priests’ Association which was held here in Cleveland for first time from April 16th  -20th , 2007. We had 78 priests, one cardinal, and eight bishops in attendance gathering from around the country and from Poland and Rome, as well.

Each year, one of the Chapters which make-up our national organization host the convention. This gives our members a chance to visit the various centers of Polonia across the country. A schedule of events which includes time for convention business, visits to various sites of interest, and presentations on pertinent topics is arranged by the host chapter to help our time together not only be an enjoyable gathering, but also worthwhile and enriching one, too.
This year’s convention began on Monday evening at our convention venue, the Marriott Hotel at the Key Center in downtown Cleveland, where our opening dinner was held. Bp. Robert Carlson of Saginaw, Michigan, powerfully addressed our membership on the important theme of cultivating a culture of vocations in our communities today as has been so successfully done by Polonia in the past. No one was left unmoved by his simple yet powerful words.

(more…)

My introduction to the Polish American Cultural Center

Monday, March 5th, 2007

My introduction to the Polish American Cultural Center came in the form of an exhibition opening.  As part of my job, coordinator of the SPACES World Artists Program at SPACES gallery, I was hosting Polish artist Roman Dziadkiewicz.  I wanted Roman to learn about Cleveland and to better understand what it means to be part of a Polish community in the United States. Also, he had been forced to speak and write in English for weeks, and we both needed some help. Roman and I were warmly welcomed to the opening of the Polish-Hungarian exhibition, documenting the relationship between the two peoples over many, many years. While Roman found solace in other Polish artists, I was moved by the openness of the Polish Center to welcome another community through its doors. (more…)

Polish Mathematics in World Science

Monday, February 5th, 2007

In the last issue of the Forum, we published the first part of this history of mathematics in Poland. The article below continues the topic with a description of the influence of Polish mathematics on world science.

In any discussion of mathematics in Poland, one has to mention Professor J. Łukasiewicz, who created multi-valued logic. For example, if someone says that when visiting Warsaw, she always goes to the theater, and out of ten visits to Warsaw, she went to the theater seven times, we would say that the „degree of participation” is 0.7. There have long been computers built for „fuzzy” logic” and not only binary logic (there is current „1”  – there is no current „0”); they run, for example, the metros in many cities in Japan. (more…)