Żyjemy coraz dłużej

Dzieje się to dzięki sztuce lekarskiej, która rozwijała się w ciągu tysiącleci. Przed wiekami ludzkość była bezradna wobec większości chorób, a zwłaszcza epidemii. Dżuma w XIV wieku spowodowała śmierć trzeciej części mieszkańców Europy, a hiszpanka z 1918 roku pochłonęła około 50 milionów istnień ludzkich, więcej niż I wojna światowa. Dopiero wiek XX przyniósł prawdziwą zmianę w walce z chorobami. Należy tu wymienić dwa wielkie odkrycia: penicylinę i kortykosterydy. Aleksander Fleming zauważył, że płytka z pożywką pokryta bakteriami, zapomniana, leżąca kilka tygodni, zarosła pleśnią, która wyparła bakterie. Był to sygnał do dokładnego zbadania zjawiska. Tak powstały wyizolowane z pleśni w 1940 roku antybiotyki.
Z  kortykosterydami (hormony kory nadnerczy) było nieco inaczej. Z czasem stwierdzono, że u kobiet w ciąży oraz chorych na żółtaczkę częściowo ustępują objawy zapalenia stawów. Zastanawiano się, jaki to czynnik rośnie w organizmie kobiety, który prowadzi do osłabienia choroby reumatycznej, a nieraz również astmy. Po upływie kilku lat zidentyfikowano tę substancję i oczyszczono. Hormony nadnerczy do dziś leczą chorych z zapaleniem płuc, stawów, mięśni oraz znoszą objawy duszności u ludzi z astmą. Ale dorosłych gnębią również choroby serca i krążenia. Od lat sześćdziesiątych udało się znacznie je opanować, blisko od pół wieku śmiertelność spowodowana nimi zmalała o 62%. Ten fenomenalny stan wiąże się z redukcją czynników ryzyka, takich jak nadciśnienie i wysoki poziom cholesterolu, oraz większe przestrzeganie higienicznego tryby życia, ludzi świadomych szkodliwości papierosów i alkoholu. Z drugiej strony radykalna poprawa szybkiej pomocy w wyspecjalizowanych oddziałach intensywnej terapii, nadto operacje na otwartym sercu, bypassy, jak również inne zabiegi stosowane przez kardiologów.
W ostatnich dziesięciu latach średnia życia w krajach rozwiniętych wzrasta około pięciu godzin dziennie. Każdy z nas budzi się rano do 29–godzinnego dnia, z tego 24 godziny zużywa teraz, a pozostałe odkłada na później.
Dziś szukamy nowych środków i metod leczenia, a uwaga świata medycznego kieruje się na komórki macierzyste. To one dają początek tkankom: mięśni, wątroby, kości i mózgu. Nadzieja związana z komórkami macierzystymi sugeruje, że po ich wstrzyknięciu wiele trapiących nas chorób uda się wyleczyć, a nawet pokonać procesy starzenia się organizmu. Gdy poda się te specjalne, ale odpowiednio zaprogramowane komórki do uszkodzonych narządów lub części ciała, ma nastąpić oczekiwana poprawa kondycji, na przykład zwyrodniałej wątroby, zmienionych chorobowo naczyń serca i nóg. Te i podobne problemy zdrowotne może będą leczone przy zastosowaniu kuracji regeneracyjnej. Taką nazwę otrzymała ta nowa gałąź medycyny.
Obecnie szuka się intensywnie źródeł komórek macierzystych. Są one rozproszone po całym organizmie, ale nieliczne. Dość dużo znajduje się ich w szpiku kostnym. Wykryto je również w wodach płodowych i łożysku, otaczających płód w łonie matki oraz w pępowinie noworodków. Komórki macierzyste to nie są komórki rozrodcze, jajowe i plemniki, nie pochodzą też z embrionów. Opisane tu przełomowe odkrycie nie stanowi problemu dla specjalistów od etyki.
Ośrodki naukowe Stanów Zjednoczonych i Japonii konkurują w badaniach w zakresie  medycyny regeneracyjnej. Japończycy zorganizowali już bank komórek macierzystych, a w Kalifornii, na rozległym terenie obok San Diego powstaje Consortium for Regenerative Medicine. Sprowadza się tam z całego świata najzdolniejszych naukowców, daje stypendium i oczekuje wyników. Jednak droga do terapii regeneracyjnej ma wiele trudności i niebezpieczeństw. W owych cudownych komórkach tkwi potężny potencjał rakotwórczy. Muszą więc być bardziej poznane. Wiele pokażą pierwsze próby kliniczne rozpoczęte już w 2008 roku. Czekają na nie chorzy z porażeniami w wyniku przerwania rdzenia kręgowego, czy z miażdżycą naczyń kończyn dolnych, którym grozi amputacja nóg. W Polsce w ubiegłym roku zastosowano tę metodę u dziesięciu pacjentów. Każdemu wstrzyknięto komórki macierzyste do nóg. U sześciu osiągnięto radykalną poprawę, a u czterech pacjentów pogorszenie stanu wyjściowego.
Niedaleka przyszłość pokaże, jak szybko i skutecznie rozwinie się ta najnowsza dziedzina wiedzy, która może również opóźnić lub odwrócić procesy starzenia się tkanek, czyli marzenie Fausta o powrocie do lat młodości może być realne bez udziału diabelskiej mocy Mefista.

Dr Elżbieta Ulanowska

Tekst powstał na podstawie wykładów prof. dr Andrzeja Szczeklika wygłoszonych w Polskiej Akademii Umiejętności i Uniwersytecie Wrocławskim w 2008 roku.

Forum, 6/2009

Tags: